Dzień siódmy. Wieczór.
Pamięć nie sięga aż tak daleko jak myślisz;
z zamkniętymi oczami, mąci się jedynie wodę,
a wyciągnięta dłoń odkrywa drzwi
zarośnięte winobluszczem;

starajcie się przynajmniej odbijać kopie
w ciszy. Pochodzimy chwilę po ogrodzie
i opowiesz mi jeszcze czym jest czas,
bo nie wiem, dopiero , gdy ktoś zapyta -
to z Augustyna, ale Augustyna
nie ma z nami,

chociaż długo trzymałem mu miejsce
rozciągając minuty jak myśli, za niego,
ciebie, gdy baliście się odwrócić
znaczenia, jak zawsze;

zaczynasz świat od małego palca
i kończysz zrywając ostatni płatek –
kiedy nie żartuje, chociaż kto wie,
czy z siebie.
  • Autor notki: Alek Osiński
  • 26 maja 2014, 02:05:48
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się